wtorek, 31 marca 2015

O Hobbicie słów kilka - nie jest tak źle jak wszyscy mówią...

Jak może już wiecie z postu poniżej jestem wielką fanką Władcy Pierścieni, Hobbita, Simarillionu etc. Ostatnio (czyt.25.03) był dzień czytania Dzieł Tolkiena więc wypowiem się trochę na ten temat.
Konketnie chodzi mi o film Hobbit wyreżyserowany przez Petera Jacksona. Peter jest moim mistrzem jeśli chodzi o kinematografię. Padają w jego stronę zarzuty jakoby zepsuł całkowicie Hobbita. Nie zgadzam się z tym, ten film jest tak samo dobry jak cała seria LOTR-a.

Dodanie wątku miłosnego to największy grzech Jacksona!
Nie.
Faktycznie kreski wzajemnej adoracji Legolas-Tauriel-Kili nie było w książce (Tauriel jest zupełnie fantazją reżysera), ale już się tak nie buntujmy. Postawmy się na miejscu reżysera, któremu zależy na tym, aby film dotarł do jak największegk grona odbiorców. Nie wszyscy, którzy wybrali się na ten film byli fanami Tolkienowskiego świata, niektórzy nawet (o mój Boże dlaczego?!) nie wiedzą, że istnieje taka książka. Zważywszy na wymieniony powyżej czynnik i na to, że Hobbit nje jest tak obszerny jak Władca Pierścieni, Peter musiał dostosować  film pod publikę co nie koniecznie jest fajne, ale chciał jak już wspomniałam, żeby film trafił do jak największego grona odbiorców.

Hobbit to już nie to samo, Władca Pierścieni był nagrywany w terenie, orkowie byli charakteryzowani a nie dorabiani komputerowo!
Zgodzę się, że to już nie to samo, ale który z Was mając do dyspozycji nowsze technologie, pozwalacjące zrealizować film taniej i szybciej nie skorzystałby z tego?
Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam. :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz